Pamiętacie Kira Bułyczowa i jego Wielki Guslar, w którym czasem pojawiały się w sklepie prawdziwe (spełniające życzenia!) złote rybki a wódka leciała z kranów? No to przypomnijcie to sobie w naszym, swojskim, wydaniu, które smakuje na pewno nie gorzej od radzieckiego mistrza ciętego SF.
Andrzej Pilipiuk nie jest może językowym żonglerem, ale z całą pewnością polszczyzna mu nie przeszkadza w opowiadaniu historii. „Konan Destylator” to jedna z wielu książek na temat przygód Jakuba Wędrowycza, jak go opisano na okładce książki:
to przerażający wiekowy ochlapus, wiejski egzorcysta, bimbrownik i kłusownik, porażający otoczenie wyglądem, zapachem i kulturą osobistą ? a raczej jej brakiem. W towarzystwie równie odrażających kumpli pije, produkuje samogon, wdaje się w awantury oraz wypełniając wolę przodków regularnie likwiduje przedstawicieli wrogiego rodu ? Bardaków.
Nie jest to zbiór opowiadań, które przejdą do historii literatury, nawet w tej niszy nisz jaką uprawia w serii o Wędrowyczu Pilipiuk, ale gwarantuję, że kilka wieczorów spędzicie w doskonałym humorze. Tylko i aż o to pewnie chodziło, więc: czapki z głów i do boju z Bardakami!
No Comments
Comments are closed.