Miały być pieszczoty…

20/01/2018

Nastawiałem się na wyrafinowane pieszczoty intelektualne, a dostałem niepierwszej świeżości jakości wywody akademickie. Dag Oistein Endsjo jest norweskim religioznawcą, profesorem uniwersytetu w Bergen. Jeśli o seksie mówi na wykładach tak jak pisze, to mam spore obawy o frekwencję.seks_a_religia

„Seks a religia. Od balu dziewic po święty seks homoseksualny” – tytuł powoduje dreszczyk, prawda? Wszystkie religie świata, od najbardziej rozbudowanych systemów do pierwotnych religii plemiennych zawsze immanentnie włączały w katalog najważniejszych przykazań, misteriów i przypowieści kwestie cielesnego obcowania. Wiemy mniej więcej jak to wyglądało w judaizmie, islamie, chrześcijaństwie, buddyzmie, hinduizmie, bo to kwestie obecne w kulturowym dyskursie, ale od profesora zajmującego się tematem zawodowo oczekiwałbym nieco więcej niż tylko paru zdań o skądinąd ciekawym obyczaju religijnym pewnego plemienia papuaskiego.

Okładka przykuwa uwagę:

W książce „Seks a religia” autor uważnie przygląda się religijnym postawom wobec seksu w kulturach świata. Podczas gdy chrześcijaństwo odmawia osobom homoseksualnym miejsca w Kościele, buddyjscy mnisi traktują seks gejowski jako święte  misterium. Nastoletnie chrześcijanki przysięgają Bogu, że nie będą uprawiać seksu aż do czasu zawarcia małżeństwa w obawie, że nie zostaną zbawione. Wielu wyznawców różnych religii zastanawia się, czy Bóg potępia małżeństwa z osobami o innym kolorze skóry i dlaczego do pewnych zasad religijnych dotyczących seksu przywiązuje się wagę, a do innych nie.

Oczywiście: na okładce musi być coś chwytliwego, ale w środku jest tylko gorzej. Do znudzenia powtarzane pewne schematy, które – nie wiem, chyba? – powinny czytelnika zaskoczyć, zafrapować, zastanowić, może zbulwersować. Oczekiwałem od profesora głębszego namysłu nad tematem, bo w końcu jest religioznawcą, a nie powierzchownym etnografem-chałupnikiem. A dostałem coś, co mnie zawiodło. Żeby nie być gołosłownym, jeden z akapitów:

Stosunek do seksualności był i nadal jest jedną z najważniejszych form wyrazu życia religijnego. Stopień respektowania nakazów seksualnych wyznaczanych przez wyznanie może decydować o czyjejś pozycji religijnej w życiu doczesnym, o losie danej osoby po śmierci, a niekiedy nawet o sposobie, w jaki bogowie odnoszą się do całego kraju i jego ludności.

Moim skromnym zdaniem tak nie wolno. To przystoi dziennikarzom i blogerom, profesor powinien mimo wszystko nieco głębiej. I niby próbuje, bo w poszczególnych rozdziałach rozważa kwestie definicji seksu w religiach, wstrzemięźliwości seksualnej, masturbacji, seksu hetero i homoseksualnego, poligamii, zdrad małżeńskich, rasizmu seksualnego, seksu rytualnego, ale robi to wszystko w tak powierzchowny sposób, że aż razi.

Gdyby mnie kiedyś Szatan podkusił, żeby sięgnąć po tę książkę raz jeszcze, niech sobie przypomnę tę notkę…

No Comments

Comments are closed.